Kryminalne zagadki Piątkowa – cz. 1

Detektyw Piątek w akcji. Zapach smogu o poranku

Ta historia to literacka fikcja. Podobieństwo do osób, wydarzeń – jest nam nieznana i zupełnie przypadkowa. Podobieństwo do miejsc – jak najbardziej zaplanowane i celowe.

Gdy detektyw Piątek przyjechał na miejsce, ekipa techników kończyła zabezpieczenia śladów. Rozejrzał się dookoła. Czerwone światła wież RTV przebijały się przez mgłę. Detektyw wysiadł ze swojego samochodu, zapalił papierosa. Zaciągnął się mocno – najpierw dymem papierosowym, potem Piątkowskim powietrzem.

Uwielbiam zapach smogu o poranku – pomyślał. Spojrzał na zegarek – była piąta rano.

– Co my tu mamy?

– Młody chłopak, kilka ran kłutych. Żadnych dokumentów.

– Pewnie student…

– Tego nie wiemy.

– Kto go znalazł

– Jakiś mężczyzna, który przed pracą wyszedł z psem na spacer.

– Żadnych świadków?

– Żadnych, no chyba że nasza dyżurna czujka – pani Krysia. Dzwoniła do nas wczoraj.

– I przedwczoraj, i przed przedwczoraj… Co zgłaszała tym razem?

– Mam całą listę.

– Pokaż ją.

Detektyw Piątek zaczął studiować notatkę policyjną. Sporo tego było, jak na jeden telefon. Na Krysię zawsze mogli liczyć – zapisywała sobie wszystkie podejrzane według niej sytuacje. Co do minuty. Policjanci z komisariatu mieli co robić, dobrze, że przystała na ich propozycję, by zdawała im raport ze swoich obserwacji raz dziennie, a nie dzwoniła co godzinę.

Godzina 11:00 – porwanie młodej kobiety przy stacji. Czekała na przystanku MPK na autobus, nagle podjechało jakieś auto, a porywacze namówili ją, by sama wsiadła. Odjechali w kierunku Suchego Lasu.

Godzina 12:45 – jakiś  mężczyzna o ciemnej karnacji szybkim krokiem szedł z dużą, sportową torbą. Krysia podejrzewa terrorystę.

Godzina 15:10 – Krysia podejrzewa, że w sklepie mięsnym handlują ludzkimi organami. Była świadkiem, jak facet tuż przed nią poprosił o podroby, a ekspedientki przyniosły mu je z zaplecza. Wyglądały jak ludzkie.

Godzina 18:14 – dilerzy nartkotyków pod wieżami RTV – dwóch młodych mężczyzn, z psami, spotkało się w ich okolicach, podali sobie ręce, ale Krysia była przekonana, że tylko przekazywali sobie woreczki z narkotykami.

Godzina 21:16 – sąsiad wrócił pijany do domu. Prosiła o przyjazd, bo pewnie będzie bił żonę i dziecko. Dopisek policji: Sprawdzono, sąsiad trzeźwy, rodzina w porządku.

Godzina 22:34 – krzyki na dworze. Pewnie kogoś gwałcili, bo jakaś dziewczyna krzyczała „Misiek”.

Dopisek policji: Sprawdzono, wołała psa.

Godzina 1:16 – Krysia nie może spać i przypomniało się jej, że to przez te internety. Prosiła o przyjazd i wyłączenie w jej bloku tego ustrojstwa. Polecono jej zgłoszenie się do dostawców internetu.

Żadnych konkretów. Jak zwykle.

– Macie jakieś ślady?

– Karton z niedojedzona pizzą od Raptoriusa.

– Na pewno to denata?

– Pewność będziemy mieli dopiero po zbadaniu śladów, ale wiele na to wskazuje. Na pudełku mamy kilka kropel krwi.

– Nagrania z kamer? Monitoring miejski?

– Witamy w policji, pan widzę nowy. Przecież wiesz, jaką mają jakość. Pikseloza, ale sprawdzimy je. Tylko cudów bym się nie spodziewał.

Następnego dnia detektyw Piątek udał się do pizzerii Raptorius.  Pokazał właścicielowi zdjęcia. Ten od razu rozpoznał pizzę pepperoni. Sprawdził miejsca dostaw – jedno wydało się śledczemu wyjątkowo ciekawe – o 21 z minutami ktoś zamówił tą pizzę do parku na os. Chrobrego. Po rozmowie z dostawcą, detektyw miał pewność, że to ich denat. Dowiedział się również, że nie był w tym parku sam, ale z kilkoma innymi osobami. To już coś.

Detektyw wezwał ekipę techników do parku, by sprawdzili miejsce wskazane przez pracownika pizzerii. Czekała go jeszcze wizyta u pani Krysi. Żaden z policjantów nie dał się wkręcić w te czynności. Musiał sam pójść.

Gdy zadzwonił do drzwi, zanim mu je otwarła, przez judasza dokładnie obejrzała jego legitymację policyjną, a nawet – zadzwoniła na komisariat, by się upewnić, że na pewno jest z policji. Potem przez kilka minut otwierała zamki w drzwiach. Detektyw Piątek doliczył się ich aż czterech.

Po małym mieszkanku biegały dwa koty. Przy stoliku na oknie leżała lornetka i notesik. Zanim detektyw zdążył cokolwiek powiedzieć, Krysia dokładnie zamknęła drzwi na wszystkie zamki. Włączyła radio – dość głośno.

– Ten spod dwójki chyba mnie podsłuchuje, boi się mnie, bo wie, że ja wiem, że zdradza żonę. Prosiłam o ochronę z policji, ale mi odmówili. Jak chce go pan aresztować, to w domu będzie za godzinę.  

– Ja nie w tej sprawie…

– To może w sprawie tych wszystkich puszek do internetów. Wreszcie ktoś zrobi z tym porządek – Krysia nie pozwoliła mu skończyć.

– Proszę pani! Mogę powiedzieć?

– A czy ja panu przeszkadzam?

Detektyw wziął głęboki oddech.

– Czy widziała pani wczoraj coś podejrzanego? – zaczął i szybko dodał – Coś, czego nie zgłosiła pani na policję?

– Wie pan, ja dzwonię tylko z najważniejszymi sprawami, bo wiem, że wy nie macie ani ludzi, ani pieniędzy, że nie możecie wszystkim się zająć. A tak na marginesie – jabłecznika? Bo pewnie pan nic nie jadł, albo je pan niezdrowo. Bo wie pan, trują nas – zbieram właśnie dokumenty, by udowodnić, że koncerny farmaceutyczne są w zmowie ze sklepami – wstrzykują do jedzenia różne zarazki, aby potem je leczyć….

– Pani Krysiu, do rzeczy…. – detektyw wręcz błagał…

Krysia wstała od stołu. Z szafy wyciągnęła gruby segregator. Były w nim odręczne notatki staruszki. Z podziałem na daty.

– To ostatni miesiąc spraw, które ja wyjaśniam, by wam nie dorzucać obowiązków. A jak ja będę miała już sporo informacji, to wy wtedy szybciej zatrzymacie tych bandytów, a sąd szybciej ich ukaże.

Detektyw zaczął przeglądać notatki. Czego tam nie było? Terroryzm, wyłudzenia VAT, porwania na organy, mafie narkotykowe, rosyjscy szpiedzy, oszustwa matrymonialne, finansowe, morderstwa.

Przy niektórych sprawach widniały dopiski Krysi:

„Zamordowana żona wróciła dziś do domu. Sprawdzić, czy to nie sobowtór”. Albo: „Sąsiad spod piątki rozmawiał z kimś po niemiecku – pewnie szpieg”. „Zadzwonić do CBA”, „Poinformować Interpol”.

– Czy ja mogę zabrać to na komendę?

– Ale tam wiele jeszcze rzeczy jest na początku mojego śledztwa.

– Zajmiemy się tym. Przeanalizujemy pani notatki. Oddamy je tak szybko, jak to możliwe.

– Tylko przed weekendem, bo te wszystkie bandziory, to w tygodniu udają, że normalnie pracują, a nielegalne rzeczy robią w weekendy. Myślą pewnie, że wtedy każdy odpoczywa i mają większą swobodę.

Co detektyw Piątek znalazł w notatkach pani Krysi? Czy w jej zapiskach znalazł nowy trop do wyjaśnienia sprawy morderstwa na Piątkowie?

Możecie włączyć się w rozwiązanie tej zagadki – zapraszamy do zostawienia komentarza tutaj lub na FB z Waszymi propozycjami, jak dalej ma się potoczyć śledztwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *